- Dosyć, zostaw go! - krótko rzucił Smuga. A jeśli nas oszukają? Na ogół mahometanin nie łamie przysięgi złożonej na swą świętą księgę.
Niewiele brakowało, żeby tygrys nas złapał, a nie my jego. Smuga i Pandit Davasarman z niezwykłą starannością dokonywali przeglądu sprzętu obozowego, miał on bowiem służyć im aż do końca wyprawy. Ten przyjął ich w swoim prywatnym domu, w obecności trzech adiutantów.
Dziewczęta chichotały, potrącały się łokciami i poruszały ramionami w takt muzyki. Zbyszek wierzy w pana jak w nikogo na świecie. Układy trwały dość długo, lecz wkrótce nabrały zapewne pomyślnego biegu, gdyż Smuga poczęstował pasterzy tytoniem. Znałem tajemnicę. Na piaszczystych wyspach wypoczywały duże krokodyle, a chmary ptactwa poderwały się, spłoszone widokiem ludzi. Fakt schronienia się złodzieja w samotnej świątyni, ukrytej w dżungli, w dociekaniach Tomka uporczywie kojarzył się z posągiem okrutnej bogini Kali, czczonej przez Thugów. Zapalił fajkę. Nie widział jednak na razie innych możliwości pomocy osłabionemu przyjacielowi. Nieco dalej jakiś fanatyk religijny uważany przez współwyznawców za świętego stał na głowie, trzymając wyprostowane w górę nogi. Konduktor zatrzasnął za nim drzwi. Wilmowski w milczeniu tulił chłopca. Toteż Tomek i Smuga przerazili się nie na żarty, gdy bosman nieoczekiwanie gruchnął z drzewa prawie wprost na ich głowy. Wielki radżput zjawił się w pawilonie myśliwskim pod koniec śniadania. Niedawno czytałem na ten temat książkę Konopnickiej "Pan Balcer w Brazylii". Musimy mieć wypoczęte konie. U jego stóp znajdował się ołtarz zastawiony posążkami bóstw oraz czarkami zawierającymi ofiary z prosa, mleka, słodyczy i tarasunu. Jeśli tylko nadarzy się okazja podczas polowania, postaramy się spełnić życzenie jej książęcej wysokości powiedział Tomek, pochylając się w ukłonie. Czas zaczyna naglić, nadchodzi tak oczekiwana przez nas pora roku, najdogodniejsza do podróżowania końmi. Jak myślisz, Pandicie Davasarmanie, czy możemy narażać ludzi na dodatkowe marsze? zwrócił się Wilmowski do Hindusa. Tomek ciekawie rozglądał się po ostępie. - Oszalałeś! - syknął Nowicki. Na przyjęcie gości podały także środkowo-azjatycki przysmak, tak zwany pilaw. Uspokoił się, wyczytawszy w nich niemą prośbę. Dla nich to urządzamy tę całą szopkę z polowaniem! - Rozumiem, rozumiem, ale jakoś jestem dzisiaj bardzo niespokojny - usprawiedliwiał się Tomek. Kapitan Nowicki i Tomek z dumą poinformowali Sally, że budowniczym tego nowoczesnego portu był Polak, inżynier Rymkiewicz. O nie też tylko obawiał się teraz. - Wesprzemy Smugę, spieszcie się! - ponaglał wszystkich. Mężczyzna o śniadej twarzy i kruczoczarnych włosach uprzejmie ich zagadnął: Czym mogę służyć szlachetnym sahibom? Nasz przyjaciel Jan Smuga obiecał pozostawić w biurze panów wiadomość dla nas odparł Wilmowski. Alvarez z nożem w dłoni przyczaił się do skoku. - Cóż, skoro tak postanowiłeś, daję ci dwa miesiące na odprowadzenie kobiet do Limy.